Kiedy słońce było bogiem, czyli czasy staropolskie, pełne czysto słowiańskiego klimatu, wierzeń, legend. Gdzie akcja rozgrywa się przed powstaniem państwa polskiego. Gdzie władzę sprawuje okrutny Chwostek wraz z żoną Brunhildą. Miejscowi kmiecie nie godzą się z Chwostkowym pragnieniem władzy absolutnej.
Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem (2003) Cały film PL 1080p premium. 01:42:44. 303: Bitwa o Anglię Krew Boga (2018) Cały film PL 1080p premium. 01:44:26.
BezImienny7. Audiobooks-mp3. DanielloJSA. Zgłoś jeśli naruszono regulamin. Stara baśń - kiedy słońce było bogiem • POLSKIE FILMY • pliki użytkownika aretee przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • Stara baśń kiedy słońce było bogiem EN.txt.
Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem. 2003. 5,5 35 860 ocen dodaj film dodaj serial dodaj grę . Kiedy stopi się lód,
Kiedy słońce było bogiem, ou An Ancient T ale : when the sun was a God de Jerzy Hoffman. Il est à ce titre navrant que l'édition Française se soit fourvoyée dans le titre : ainsi est-il
Kiedy słońce było bogiem - Opis filmu Akcja filmu rozgrywa się w IX wieku, sto lat przed przyjęciem chrztu przez Polskę. W nadgoplańskim kraju rządy sprawuje „krwawy książę” Popiel, który aby zapewnić sukcesję synowi, morduje cały swój ród.
. Jerzy Hoffman jest jedynym reżyserem, któremu ufam, kiedy opowiada w wywiadach o swojej fascynacji klasycznymi pozycjami polskiej literatury pięknej i wewnętrznej potrzebie kręcenia opartych na nich filmów. Wszystkie trzy części filmowej Trylogii do dziś oglądam z przyjemnością i chylę czoła przed twórcą, który w niezbyt zachęcających do podejmowania podobnych przedsięwzięć warunkach odważył się robić solidne kino historyczne. Pozycja reżysera zdecydowanie umocniła się po sukcesie Ogniem i mieczem, nie na tyle jednak, aby znalezienie pieniędzy na Starą baśń było sprawą łatwą. Na szczęście udało się, choć Hoffman kolejny raz zmuszony został do zastawienia domu. Czy było warto? O tym miałem okazję przekonać się na pokazie prasowym, podczas którego zaprezentowano efekty pracy reżysera i jego baśń nie zaskakuje – od pierwszych scen wiadomo, że będziemy mieli do czynienia z kinem rozrywkowym, ale stylowym i zrealizowanym z dbałością o szczegół. W dzisiejszym polskim kinie to rzadkość – Hoffman jest bodaj jedynym polskim twórcą, który potrafi przenieść widza w inne czasy, sprawiając, że przebrani w kostiumy z epoki aktorzy nie wyglądają śmiesznie i dobrze się w tych kostiumach czują. Zasadniczym celem, jaki przyświeca reżyserowi, nie jest jednak jak najdokładniejsze odtworzenie świata dawnych Słowian. Na całe szczęście nie mamy do czynienia z reportażem z wizyty w Biskupinie. Przede wszystkim twórcy starają się opowiedzieć zajmującą historię. Duże brawa dla reżysera, który pospołu z Józefem Henem stworzył na motywach powieści Kraszewskiego naprawdę zgrabny baśń jest krótsza niż każda z części filmowej Trylogii, trwa niespełna dwie godziny. Dzięki czujnej selekcji wątków nowe dzieło autora Dwóch obliczy Boga pozbawione jest dłużyzn, kusi naprawdę wartką akcją. Jeśli już jesteśmy przy scenopisarskiej robocie, warto też pochwalić dobre dialogi. Józef Hen opowiadał w wywiadzie udzielonym magazynowi Kino o wątpliwościach językowych, jakie towarzyszyły pisaniu – czy bohaterowie mają mówić językiem stylizowanym na staropolski, czy też ma to być język współczesny? Wreszcie zdecydowano się na drugą ewentualność, pozostawiając jedynie śladowe ilości stylizacji. Posługiwanie się takim tekstem z pewnością wymagało nie lada wysiłku od aktorów. Niełatwo jest mówić współczesną polszczyzną, kiedy jest się przebranym w strój słowiańskiego woja i chce się brzmieć wszystkim udało się wybrnąć z tej pułapki obronną ręką. Niezbyt korzystnie wypada Michał Żebrowski, którego Ziemowit niepokojąco przypomina wiedźmina Geralta z katastrofalnego filmu Marka Brodzkiego. Nieporozumieniem jest też zdecydowanie Marina Alesandrowa, obsadzona w roli ukochanej Ziemowita. Rosyjska aktorka jest wprawdzie urodziwa, ale aktorskim talentem specjalnie nie grzeszy. Co gorsza, przemawia po polsku głosem Karoliny Gruszki, której intonacja nie zawsze pasuje do mimiki, jaką z ekranu raczy nas Starej baśni przez Jerzego Hoffmana nie była chyba dla nikogo specjalnym zaskoczeniem. Warto zauważyć, że reżyser odwraca się w niej częściowo od historycznego kina sensu stricto i tworzy filmową baśń, której akcja wprawdzie toczy się w konkretnym miejscu i czasie, jednakże jest w niej także miejsce na gniew bogów oraz magię. W najlepszych fragmentach Stara baśń przypomina znakomity Excalibur Johna Boormana. Dzikie knieje, skąpane w słońcu jeziora są w niektórych scenach równorzędnymi partnerami dla Ewy Wiśniewskiej (świetna rola Jaruchy, rzucającej uroki wiedźmy) czy Daniela Olbrychskiego (jak zwykle niezawodny – jego Piastun jest pełen gniewu, ale i mądrości cechującej wodza i wychowawcę). Dzięki świetnym plenerom, dodatkowo podkoloryzowanym przez zabieg polegający na przeniesieniu całego obrazu na twardy dysk i ponownie na taśmę filmową, udaje się reżyserowi stworzyć klimat niesamowitości, jaki miały celtyckie knieje z obrazu w Ogniem i mieczem widzowie mieli okazję się przekonać, że Hoffman nie stoi w miejscu i unowocześnił formułę wypracowaną w Potopie czy Panu Wołodyjowskim. Historia Skrzetuskiego, choć z punktu widzenia dramaturgii klasyczna, opowiedziana została nowoczesnym językiem filmowym. Sceny napadu na Chmielnickiego nie powstydziłby się z pewnością Shekhar Kapur, autor bardzo udanej Elżbiety, który to obraz w moim przekonaniu odnowił nieco skostniały gatunek. W Starej baśni zawarł reżyser kilka scen, które z pewnością nie ustępują poziomem realizacji sekwencji otwierającej jego poprzedni film. Szczególnie przypadła mi do gustu Noc Kupały – pradawne święto tętni na ekranie erotyzmem i Starą baśń ogląda się z niekłamaną przyjemnością, nie obyło się bez kilku zgrzytów. O niezbyt fortunnych występach Żebrowskiego i Aleksandrowej była już mowa. Do słabszych punktów widowiska należy też niestety rola Bohdana Stupki. O ile aktor ten był wprost wymarzonym odtwórcą roli Chmielnickiego, o tyle jako Popiel wypada niestety żałośnie. Owszem, postać ta od początku miała być odpychająca. Zabójca własnych bratanków i truciciel rodowej starszyzny jest w rzeczywistości słabym starcem, całkowicie kontrolowanym przez swą nałożnicę. Jerzy Hoffman zamierzał uczynić z Popiela prefigurację postaci Makbeta – pomysł ten okazał się jednak chybiony z dwóch pierwsze, Stupka mówi po polsku z ukraińskim akcentem, co przydaje złemu władcy niezamierzonego komicznego rysu. Makbeta zżerała ambicja, był na swój sposób demoniczny. Popiel Stupki to mamroczący safanduła, który sili się na groźne miny i demoniczny śmiech. Po drugie zaś, uczynienie z Popiela Makbeta, a z nałożnicy Popiela Lady Makbet, niespecjalnie pasuje do wymowy pozostałych wątków filmu. Przez większość czasu bowiem reżyser rozgrywa przed naszymi oczami barwne widowisko, niepozbawione akcentów humorystycznych (np. udana scena rzucania przez Milę uroku na Ziemowita). Połączenie humoru z nastrojem niesamowitości przywodzi na myśl świetnego Robin Hooda – księcia złodziei Kevina Reynoldsa. Niestety, żarty w Starej baśni nie mają tej świeżości, co w filmie z Kevinem Costnerem, postacie nie są tak barwne, przede wszystkim zaś Popiel nie ma w sobie nic z kreowanego przez Alana Rickmana Szeryfa z Nottingham. Zamiast łotra, demonicznego, ale i zabawnego jednocześnie, mamy niewydarzonego Jerzy Hoffman miał zatem rację, zastawiając dom i niezłomnie wierząc w swój projekt? Sądzę, że tak. Stara baśń nie jest kolejną miałką i niepotrzebną ekranizacją klasyki wymuszoną przez wątły filmowy rynek. Jest zręcznie zrealizowanym, pełnokrwistym rozrywkowym widowiskiem, do którego wdało się kilka fałszywych tonów – jak postać Popiela czy kiczowata końcowa piosenka, nieprzyjemnie kontrastująca ze świetną muzyką Krzesimira z archiwum
„Gdybym nie był filmowcem, to najprawdopodobniej zostałbym historykiem. Kocham historię, przede wszystkim historię Polski – znalazło to odzwierciedlenie w mojej twórczości filmowej inspirowanej dziełami literackimi” – Jerzy Hoffman.* Twórca monumentalnych ekranizacji „Trylogii” Henryka Sienkiewicza Jerzy Hoffman zabrał nas – widzów w podróż filmową rozgrywającą się w czasach pierwszych Piastów. Wbrew sielskiemu wizerunkowi, budowanemu przez wieki wokół Piastów, pierwszej dynastii rządzącej Polską, wcale nie byli oni gromadą spokojnych kmieci. Spokojni kmiecie, jak zwano wtedy mieszkańców wsi i rolników, raczej bali się piastowskich władców. Ich ulubiona metodą rozwiązywania problemów była przemoc lub zdrada. Taką właśnie historię opowiada film „Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem”, kręcona niemalże w całości w krainie znanej jako Pałuki, której stolicą jest Żnin. Akcja filmu rozgrywa się w IX wieku, sto lat przed przyjęciem chrztu przez Polskę. W krainie leżącej nad jeziorem Gopło, której stolicą była Kruszwica, rządy sprawuje „krwawy książę” Popiel (Bohdan Stupka), który podjudzany przez żonę (Małgorzata Foremniak) morduje cały swój ród, aby zapewnić sukcesję swemu synowi. Oprócz Olbrychskiego, Stupki, Foremniak i Żebrowskiego w pałuckich krajobrazach pojawiły się inne gwiazdy kina. Świetne, drugoplanowe role stworzyli Jerzy Trela jako kapłan Wizun, Anna Dymna jako żona Wisza, Ewa Wiśniewska jako jędza Jarucha czy Andrzej Pieczyński jako sługa Znosek, a także nieżyjący już Maciej Kozłowski w roli dowódcy wojsk Popiela. Pałuckie krajobrazy: Żnin, Biskupin i okolice Pomiędzy 29 sierpnia a 2 września oraz 10 a 19 września ekipa kręciła we wsi Drewno nad Jeziorem Oćwieckim. Powstały tam sceny przeprawy wojsk, wydarzenia w chacie Mirsza, święto Kupały, sceny w chramie Świętowita. Biskupin przepięknie został sportretowany w scenie rozgrywającej się w zagrodzie Wisza, a jego okolice stworzyły piękne zielone tereny filmowej puszczy. Hoffman kręcił również w Chomiąży Szlacheckiej. Ciekawostki Prawie wszystkie elementy scenografii „Starej baśni” zostały zlokalizowane na Szlaku Piastowskim. Scenariusz nie był wierną adaptacją powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego. Napisany przez Jerzego Hoffmana wraz z Józefem Henem, ma własną dramaturgię. Motywy zaczerpnięte od Kraszewskiego przeplatają się ze scenami zbudowanymi na kanwie podań, legend i wyobraźni autorów. Krzesimir Dębski napisał muzykę nie widząc zdjęć do filmu, które otrzymał wiele miesięcy później. Jak powiedział, film „absolutnie się zgadzał z tym, co sobie wyobrażałem muzycznie i wizualnie”. W czasie nagrywania muzyki, kompozytor stosował dawne instrumenty, na przykład harfy typu „hrotta”, mające udokumentowane pochodzenie z co najmniej X wieku. Wszystkie wątki historyczne w powieści i w filmie mają swoje źródła we wczesnośredniowiecznych kronikach: „Kronika” Thietmara (przełom X i XI wieku), „Kronika polska” Anonima zw. Gallem (X wiek), „Kronika polska” Wincentego Kadłubka (przełom XII/XIII wieku). Rysownik specjalizujący się w karykaturze portretowej oraz reporter i publicysta – Tytus Byczkowski napisał książkę, będącą pokłosiem obecności na planie filmowym ,,Starej baśni” pt. „Stara baśń. Kiedy słońce było Bogiem. Od kuchni”. Część zdjęć do filmu kręcono również w wielkopolskim Rogalinie czy w okolicach Ostrowa. Budżet filmu wyniósł 11 mln złotych. Metryczka filmu „Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem” Polska 2003, 107’ Reżyseria: Jerzy Hoffman Scenariusz: Józef Hen, Jerzy Hoffman Zdjęcia: Paweł Lebieszew, Jerzy Gościk Muzyka: Krzesimir Dębski Produkcja: Jerzy Michaluk Obsada: Bohdan Stupka, Michał Żebrowski, Daniel Olbrychski, Małgorzata Foremniak, Daniel Olbrychski i inni. Wybrane nagrody i wyróżnienia Polskie Nagrody Filmowe Orły – nagroda za najlepsze kostiumy, nominacja dla najlepszej muzyki, nominacja dla najlepszej scenografii, nominacja dla najlepszego montażu, Festiwal Filmowy w Gdyni – nominacja Złote Lwy – udział w konkursie głównym, Złote Kaczki – nagroda dla najlepszej muzyki do polskiego filmu oraz nominacja aktorska dla Małgorzaty Foremniak. * Cyt. z konferencji prasowej filmu w warszawskim Kinie „Relax” w 2003 roku.
stara baśń kiedy słońce było bogiem cały film