Spotkali się w teatrze. Na miłość nie było szans, bo Teresa Lipowska była jeszcze żoną innego mężczyzny. Aleksander Lipowski był urodzonym w Rosji operatorem filmowym; młoda aktorka uległa jego urokowi, ale szybko w małżeństwie zaczęło się psuć. Lipowski nie był wierny i w końcu zostawił żonę dla innej kobiety. W małżeństwie ważne jest, by nie tylko dobrać się zaletami, ale i wadami. Magdalena Samozwaniec. Miłość: spacer. Małżeństwo: forsowny marsz. Wincenty Styś. Małżeństwo: bezgotówkowa wymiana usług. Leszek Szaruga. Nierozwiązalność małżeństwa jest pomysłem dobrym, szkoda tylko, że nie daje się zastosować do ludzi. 1. W pewnym małżeństwie zarówno mężczyzna, jak i kobieta mają grupę krwi AB. Podaj genotyp mężczyzny i kobiety, a następnie określ, jakie grupy krwi mogą mieć dzieci tej pary. W tym celu uzupełnij krzyżówkę genetyczną: Genotyp kobiety: Genotyp mężczyzny: Krzyżówka: K- kobieta - pionowo, M – mężczyzna- poziomo Samotność w Polsce ma twarz młodego mężczyzny – podsumował. Zauważył, że często się mówi o samotności wśród kobiet, nastolatek czy osób starszych, ale prawie nie mówi się o samotności wśród młodych mężczyzn. – Czasem ich po prostu nie widzimy, bo to są osoby, które zamykają się w swoich domach, pracują w sposób osób" (MN 32). Samotność jest początkiem drogi do innej osoby, jest już pierwszym krokiem wykonanym w jej stronę. Pierwotna jedność W odpowiedzi na samotność, której człowiek doświadcza pośród świata, Bóg sprawia, że człowiek ten zapada w głęboki sen i następnie "budzi się już ze swego snu mężczyzną i niewiastą" (MN 30). Samotność Wokulskiego objawia się jako zagubienie w życiu. W tragedii Sofoklesa pt. ,,Antygona’’ dostrzegamy, że główna bohaterka została postawiona przed dokonaniem trudnego wyboru. Rodzina i jej najbliżsi opuścili ją. Buntuje się przeciw panującemu prawu. Mimo takiego rozwoju sytuacji, bohaterka nie zwątpiła w swoje . Strona główna Świat Mężczyźni samotni oraz nieszczęśliwi w małżeństwie są w starszym wieku bardziej narażeni na fatalne w skutkach udary mózgu niż panowie trwających w udanym związku - wynika z izraelskich badań, o których informuje serwis EurekAlert. Naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie doszli do takich wniosków po przeanalizowaniu danych zebranych wśród ponad 10 tys. urzędników państwowych i pracowników komunalnych płci męskiej, o średniej wieku 49 lat, którzy w 1963 r. brali udział izraelskim badaniu dotyczącym niedokrwiennej choroby serca. Dane na temat losów pacjentów zbierano do 1997 r. Okazało się, że w ciągu kolejnych 34 lat mężczyźni samotni na początku badań byli o 64 proc. bardziej narażeni na zgon z powodu udaru mózgu niż mężczyźni żonaci. Podobne ryzyko zgonu z powodu udaru stwierdzono wśród żonatych panów, którzy nie byli zadowoleni ze swojego małżeństwa i ocenili je jako nieudane. Było ono o 64 proc. wyższe niż w przypadku panów szczęśliwych w małżeństwie. "Jest to ryzyko porównywalne z tym, w obliczu którego stoją mężczyźni chorzy na cukrzycę" - komentuje autor pracy dr Uri Goldbourt i zaznacza, że nie spodziewał się, iż nieszczęśliwe małżeństwo będzie mieć aż tak istotny wpływ na zdrowie. W analizie uwzględniono takie czynniki jak wiek pacjenta w momencie zgonu, status społeczno-ekonomiczny, otyłość, ciśnienie krwi, palenie oraz wielkość rodziny każdego mężczyzny, a także występowanie takich schorzeń, jak cukrzyca i choroba serca. Badania miały jednak pewne ograniczenia - np. brak danych na temat proporcji między udarami nezakończonymi zgonem a udarami fatalnymi w skutkach. Nie wiadomo też, jakim terapiom poddawani byli pacjenci w ciągu 5 lat od zakończenia pierwszej fazy badań. Dlatego niezbędne są dalsze prace nad tym zagadnieniem, które powinny objąć również kobiety, uważają autorzy. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na międzynarodowej konferencji American Stroke Association (Amerykańskiego Stowarzyszenia ds. Udaru Mózgu). JJJPAP - Nauka w Polscekap KRAJ ŚWIAT Szanowny Czytelniku, Zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) informujemy Cię o przetwarzaniu Twoich danych. Administratorem danych jest Fundacja PAP,z siedzibą w Warszawie przy ulicy Bracka 6/8, 00-502 Warszawa. Chodzi o dane, które są zbierane w ramach korzystania przez Ciebie z naszych usług, w tym stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności udostępnianych przez Fundację PAP, głównie zapisanych w plikach cookies i innych identyfikatorach internetowych, które są instalowane na naszych stronach przez nas oraz naszych zaufanych partnerów Fundacji PAP. Gromadzone dane są wykorzystywane wyłącznie w celach: • świadczenia usług drogą elektroniczną • wykrywania nadużyć w usługach • pomiarów statystycznych i udoskonalenia usług Podstawą prawną przetwarzania danych jest świadczenie usługi i jej doskonalenie, a także zapewnienie bezpieczeństwa co stanowi prawnie uzasadniony interes administratora Dane mogą być udostępniane na zlecenie administratora danych podmiotom uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa. Osoba, której dane dotyczą, ma prawo dostępu do danych, sprostowania i usunięcia danych, ograniczenia ich przetwarzania. Osoba może też wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Wszelkie zgłoszenia dotyczące ochrony danych osobowych prosimy kierować na adres fundacja@ lub pisemnie na adres Fundacja PAP, ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa z dopiskiem "ochrona danych osobowych" Więcej o zasadach przetwarzania danych osobowych i przysługujących Użytkownikowi prawach znajduje się w Polityce prywatności. Dowiedz się więcej. Wyrażam zgodę Copyright © Fundacja PAP 2022 Największym zagrożeniem dla mężczyzn w średnim wieku nie jest nadwaga czy palenie, lecz samotność.„Nikt nie jest samotną wyspą” – John DonneW twarzy tego mężczyzny bez trudu można było zauważyć, że czuje się odrzucony. Życie go nie rozpieszczało: kilkakrotnie się rozwodził, przez dłuższy czas nie miał kontaktu z córką, która właśnie postanowiła znów się od niego pierwszy rzut oka tego odrzucenia nie było widać – mężczyzna często maskował je pełnymi agresji słowami i obcesowym zachowaniem. Jednak było jasne, że był bardzo samotny i że w głębi serca boleśnie odczuwa opuszczenie przez kogoś, kto był mu bardzo pokazują, że starsi mężczyźni w sposób szczególny zagrożeni są samotnością i izolacją. Powodów jest wiele – czynniki osobowościowe, traumatyczne doświadczenia życiowe, złe wybory dokonane w przeszłości, słabe zdrowie. Jednak bez względu na konkretne przyczyny, odczuwana przez mężczyzn izolacja nie wynika bynajmniej jedynie z braku kontaktów interpersonalnych. Wręcz przeciwnie – wielu mężczyzn czuje się samotnie także w otoczeniu innych liczniejsze badania naukowe pokazują, że samotność niesie ze sobą zagrożenia wykraczające poza samo poczucie izolacji. Osoby, które czują się samotne częściej zapadają na choroby układu sercowo-naczyniowego i są ofiarami udarów, które często mają skutek śmiertelny. Wydaje się także, że choroba Alzheimera postępuje gwałtowniej u pacjentów, którzy nie znajdują wsparcia u innych ludzi. Wyniki jednego z badań pokazały nawet, że samotność jest takim samym czynnikiem ryzyka jak palenie powinien dziwić nas fakt, że osoby samotne mają większe problemy ze zdrowiem psychicznym. Samotni mężczyźni coraz częściej zapadają na depresję. Częstotliwość ta wzrasta wraz z wiekiem; co gorsza, również z wiekiem wzrasta prawdopodobieństwo popełnienia przez samotnych mężczyzn obszerne badania pokazujące, że mężczyźni popełniają je aż 3,5 raza częściej niż kobiety. Różnice w tym zakresie pomiędzy płciami stają się jeszcze większe w późniejszym wieku. Podczas gdy statystyki wykazują spadek liczby samobójstw kobiet w grupie wiekowej powyżej 60. roku życia, starsi biali mężczyźni targają się na własne życie ok. 2,5 razy częściej aniżeli wynika to ze statystyk dla ogółu populacji. Mężczyźni po 85. roku życia zaś popełniają samobójstwa czterokrotnie częściej, niż wynika to z uśrednionych statystyk. Duży wpływ na tak wysoki wskaźnik samobójstw ma powyższych informacji uważam, że są sposoby na zminimalizowanie ryzyka izolacji u mężczyzn w starszym wieku. Warunkiem jest jednak odrzucenie strachu i męskiej Porzuć męski kod zachowania i zmierz się z problememMusimy uczciwie przyznać się do własnych odczuć. Nie znaczy to, że mamy otwierać swoje serce przed wszystkimi bez wyjątku i zamęczać innych opowieściami o tym, jak ciężkie jest nasze życie. Chodzi o to, abyśmy nie wmawiali sobie, że nie dzieje się „nic wielkiego” lub że „wszystko gra” wtedy, kiedy wiemy doskonale, że tak po prostu nie lata wielokrotnie byłem świadkiem sytuacji (i sam także ich doświadczałem), kiedy faceci tylko pozornie panowali nad swoim życiem, które w rzeczywistości waliło się w gruzy. Niestety, wielu mężczyzn już od młodego wieku przywykło kłamać, tak właśnie – kłamać – w sytuacjach dla siebie kłamstwa posuwają się najczęściej dla uniknięcia konfliktu. To wewnętrzne pęknięcie nie tylko skłania mężczyzn do poszukiwania niezdrowych rozwiązań swojej sytuacji (np. poprzez uzależnienie od alkoholu czy pornografii), ale jeszcze bardziej zwiększa dystans do ludzi, którzy byliby w stanie im pomóc. Następuje wtedy naturalna intensyfikacja samotności i izolacji, a problemy nawarstwiają wiele więcej odwagi wymaga uczciwe przyznanie się do własnego położenia i uznanie, że wsparcie innych ludzi jest jednym z najlepszych możliwych rozwiązań. Tak więc następnym razem nie próbujcie uciekać przed kłopotliwymi pytaniami i bądźcie uczciwi (a nawet odkryjcie swoje mroczne strony) wobec innych, otwierając się na swoich Ustalcie priorytety w przyjaźni, podobnie jak ustalacie je w sprawach rodzinnych i zawodowychJako ojciec niebawem siódemki dzieci oraz psycholog dziecięcy, wiem doskonale, jak trudno jest znaleźć czas dla przyjaciół. Łatwo jest zepchnąć przyjaźnie na boczny tor, odkładając spotkania na później czy wymyślając plany, które nie mają najmniejszych szans na tak się dzieje, nasze kontakty stają się coraz bardziej krótkotrwałe i powierzchowne. Brak im więc dokładnie tego, co najistotniejsze dla możliwości skorzystania ze wsparcia – czasu i głębi. Dlatego właśnie tak istotne jest, abyśmy jako małżonkowie i krewni wspierali regularne kontakty przyjacielskie naszych mężów, żon czy razem, kiedy przyjdzie Wam ochota na zalegnięcie przed telewizorem, zadzwońcie do przyjaciela lub członka rodziny. Nie będzie to pewnie łatwe, jednak może okazać się tym właśnie, czego potrzebujecie Wspierajcie się w dostarczaniu sobie dużych dawek energiiW życiu doświadczamy sytuacji pozwalających nam nieco odetchnąć w trudnych chwilach – odciągają one naszą uwagę od sytuacji stresogennych i dają siłę do ich przetrwania. Znamy też czynności i zwyczajowe działania, które dostarczają nam energii jeszcze na długi czas po ich to np. bieganie, praca w drewnie, podglądanie ptaków, medytacja, gotowanie czy twórczość pisarska. Te drugie są szczególnie cenne, jako że nie tylko zapewniają nam dobrą energię na dłużej, ale też umożliwiają nam bycie coraz lepszymi małżonkami, rodzicami, pracownikami czy po prostu ludźmi. Nie ma nic zdrożnego w tym, że mężczyźni oglądają mecz przy na całe życie to tacy, z którymi dzielimy istotne dla nas chwile. Może kiedy następnym razem będziecie chcieli się spotkać w większym gronie, zaproponujcie jakąś wycieczkę czy bieg. Być może stanie się to wydarzeniem cyklicznym? Sam kilka lat temu skrzyknąłem mężczyzn z sąsiedztwa na 24-godzinny wypad za miasto. Liczba uczestników przeszła moje najśmielsze oczekiwania, tym bardziej, że wielu z nich nigdy wcześniej nie nocowało pod gołym niebem. Kolejnym zaskoczeniem było to, ilu facetom spodobała się zarówno sama przygoda, jak i liczne rozmowy, które wówczas ze sobą Zacznijcie od siebieŁatwo jest obwiniać innych za własne poczucie osamotnienia. Niekiedy obarczanie winą innych ma rzeczywiste podstawy, bo życiowe okoliczności niesprawiedliwie pozbawiły nas partnerów czy jakże często samotność jest wynikiem naszego braku dobrej woli do przyjrzenia się temu, co moglibyśmy w swoim życiu zmienić, choćby po to, aby przyciągnąć uwagę innych. Nie oznacza to, naturalnie, że mamy udawać czy być nieautentyczni. Czasem jednak osoby mające poczucie osamotnienia po prostu nie chcą w swoim życiu wprowadzić zmian, co wzmaga jeszcze ich jest nam się przyznać, że nie jesteśmy łatwi albo że staliśmy się okropnie zrzędliwi. Ale, jak to często bywa, na wprowadzenie zmian nie pozwala nam nasza duma. Może więc praca nad sobą byłaby dobrą obroną przed izolacją. Jak najlepiej ją zacząć? Poprośmy kogoś życzliwego o uczciwą opinię o nas – być może wówczas sami zostaniemy poproszeni o wyrażenie szczerego zdania o tamtej osobie, przez co uda się nam zadzierzgnąć bliższą został opublikowany w angielskiej edycji portalu AleteiaTłumaczenie: Aleteia WYCHOWANIE DO MIŁOŚCI Tadeusz Jakubowski TRUDNOŚCI W MAŁŻEŃSTWIE - cz. I Polecamy również część II i III I. POJĘCIE TRUDNOŚCI W ODNIESIENIU DO MAŁŻEŃSTWA Pojęcie "trudności" jako sytuacji występującej w małżeństwie wymaga wyjaśnienia. Trudność w rozumieniu potocznym oznacza stan czy sytuację "nienormalną", o zabarwieniu negatywnym, sytuację, której wystąpienia należy unikać, wymagającą określonego wysiłku do pokonania jej, a zatem sytuację niemile widzianą. Toteż nic w tym dziwnego, że nikt nie chce przeżywać trudności. W odniesieniu do życia małżeńskiego, w świadomości wielu ludzi trudności też mają wydźwięk negatywny. Stwierdzenie "małżeństwo przeżywa trudności" sugeruje, że w tym małżeństwie występują sytuacje niewłaściwe, że tam dzieje się coś niedobrego, że trzeba im czym prędzej pomóc, że grozi im rozpad. Takie podejście do trudności w małżeństwie jest błędne. Proszę zauważyć, że "wejście" w małżeństwo jest sytuacją nową. Zmiana charakteru życia, zmiana mieszkania (przynajmniej przez jednego z małżonków), konieczność podejmowania decyzji w sprawach nowych, dotychczas nieznanych, konieczność podjęcia nowych obowiązków, ciągłe liczenie się ze zdaniem współmałżonka i wiele innych spraw powoduje, że życie małżeńskie jest sytuacją nową. A każda nowa sytuacja (np. nowa praca, nowe otoczenie, nowe obowiązki) jest w sposób naturalny sytuacją trudną. Nikogo nie dziwi, że podjęcie nowej pracy powoduje określone trudności, bo to jest normalne. Czy zatem można oczekiwać, że podjęcie życia małżeńskiego będzie pozbawione trudności? Oczywiście, że nie. Trzeba jasno powiedzieć, że trudności szczególnie w pierwszym okresie małżeństwa są rzeczą normalną, są naturalnym elementem życia małżeńskiego. Są to sytuacje, którym oczywiście trzeba stawić czoło, ale pojawienie się trudności nie oznacza żadnej nieprawidłowości. To brak trudności w małżeństwie byłby podejrzany. Podsumowując te rozważania należy stwierdzić, że trudności są elementem występującym w każdym normalnie rozwijającym się małżeństwie, a wynikają głównie ze specyfiki małżeństwa. Istnieje powszechne przekonanie, że trudności dotyczą tylko początkowego okresu małżeństwa. Czy tak jest istotnie? Doświadczenie wykazuje, że trudności istnieją w całym życiu małżeńskim. Zmienia się tylko ich charakter, intensywność, skala. Obserwacje życiowe dowodzą, że trudności występujące w późniejszym okresie małżeństwa mogą być bardziej "niebezpieczne" dla trwałości związku, ponieważ małżonkowie "ze stażem" są na ogół mniej czujni na nie, nie widzą potrzeby podejmowania trudu rozwiązania tych trudności, a nagromadzenie ich może doprowadzić do kryzysów. Natomiast "młodzi" małżonkowie, świadomi występujących trudności i doświadczający ich codziennie, zazwyczaj reagują szybko podejmując, a przynajmniej starając się podjąć, działania zapobiegające występowaniu tych trudności czy też łagodzące skutki ich istnienia. Największym błędem jest wchodzenie w życie małżeńskie z nieświadomością oczekujących trudności lub przeświadczeniem, że one nas ominą. Niektóre mogą ominąć, ale na pewno nie wszystkie. Omawianie trudności bez podawania propozycji rozwiązywania ich byłoby mało przydatne w procesie formacji młodych ludzi do życia małżeńskiego. Toteż artykuł nie ogranicza się jedynie do wymienienia trudności i ich analizy, ale przedstawia sugestie mogące być pomocą w rozwiązywaniu i przezwyciężaniu trudności. Trzeba jednak pamiętać, że żadne rady, nawet najlepsze nie zastąpią wytrwałej pracy obydwojga małżonków nad budowaniem atmosfery ich związku. Tematyka trudności małżeńskich, z uwagi na szeroki zakres zagadnień winna być ujęta w pewien system omawiania i posiadać określone ramy. Stąd też konieczność dokonania pewnych założeń. Omawianie wszystkich trudności występujących w małżeństwie jest technicznie niemożliwe, a także niecelowe. Ograniczono się zatem do trudności "typowych" występujących najczęściej i w największej grupie małżeństw. Omawiane trudności nie dotyczą "statystycznych" małżeństw, to znaczy nie wszystkie omawiane tu trudności występują w "statystycznych" małżeństwach (a jeżeli już występują to w znikomej części małżeństw). Natomiast same trudności są "statystyczne", tzn. występujące najczęściej. Usystematyzowanie trudności występujących w małżeństwie jest działaniem bardzo ryzykownym i obarczonym możliwością błędu. Wynika to z faktu, że moment wystąpienia trudności, czas ich trwania, intensywność czy skutki są w różnych małżeństwach różne. Poza tym w jednym przypadku mogą wystąpić od samego początku, w innym w późniejszym czasie, a jeszcze w innym nie wystąpią w ogóle. Podobnie ma się sprawa z czasem (stażem małżeńskim), w którym mogą wystąpić określone trudności, chociaż tu już istnieje większa szansa ukazania trudności typowych dla danego okresu małżeństwa. Zawsze jednak istnieje element dużego uproszczenia. Uwzględniając powyższe założenia, można pogrupować trudności w małżeństwie z uwagi na staż małżeński ich występowania: u progu życia małżeńskiego to znaczy w pierwszym okresie małżeństwa, pojawiające się (lub dochodzące) po urodzeniu się dziecka, w okresie dojrzałości, stabilności i odejścia dzieci z domu. II. PIERWSZY OKRES MAŁŻEŃSTWA II. 1. TRUDNOŚCI WYNIKAJACE Z ODMIENNOŚCI MĘŻCZYZNY I KOBIETY Podstawową trudnością przewijającą się przez cały okres małżeństwa, ale w sposób najbardziej wyrazisty i uderzający w pierwszym okresie jego tworzenia, jest konieczność uświadomienia sobie i zaakceptowania odrębności płciowej mężczyzny i kobiety, a co za tym idzie odmienności współmałżonka nie tyle w sferze biologicznej (bo to na ogół jest akceptowane), ile w sferze psychicznej. Różnice w sferze psychicznej będące stanem rzeczywistym człowieka określonej płci tworzą odrębność płciową, a w małżeństwie wymagają akceptacji. Właśnie konieczność akceptacji tej odmienności, "inności" w myśleniu, decydowaniu, wartościowaniu, działaniu czy wreszcie oczekiwaniach jest podstawową trudnością. Może zrodzić się pytanie: Czy w zamyśle Bożym łączenie w małżeństwa osób o tak różnych strukturach psychicznych nie jest jakimś utrudnieniem im życia? Chociaż pozornie tak by się mogło wydawać, to w istocie różne struktury psychiczne kobiety i mężczyzny mają pozytywny element i uzasadnienie. Jeżeli podstawą psychiki mężczyzny jest realizm, rzeczowość, działanie, logika, a kobiety - uczuciowość, intuicja, wrażenie, emocje to w małżeństwie, które będą tworzyć zaistnieje zarówno pierwiastek "realistyczny", jak i "uczuciowy". Istnienie obydwóch elementów i wzajemne uzupełnianie się cech psychicznych współmałżonków stworzy najlepszą, optymalną atmosferę zarówno dla nich samych, jak i w przyszłości dla wychowania dzieci. Poniżej podjęto próbę omówienia różnic pomiędzy mężczyzną i kobietą jako czynników powodujących określony rodzaj trudności. Wyodrębniono następujące różnice: w "modelu psychicznym", w działaniu, w przeżywaniu swojej wartości. Analizując cechy mężczyzn czy kobiet należy pamiętać, że dotyczą one "statystycznej" większości, to znaczy, że występują u podstawowej grupy mężczyzn lub kobiet. Ale nie każdy mężczyzna i nie każda kobieta musi odnaleźć u siebie wszystkie przedstawione cechy. Jest sprawą oczywistą, że brak jakiejś charakterystycznej dla danej płci cechy psychicznej w niczym nie zmniejsza "wartości" danej osoby jako kobiety czy mężczyzny. Różnice w "modelu psychicznym" Wchodząc w obszar psychologii małżeństwa wypada wyjaśnić, że takie pojęcia, jak "model psychiczny", psychika, hormony czy "biologia" człowieka rozumiane są tu w ogólnie przyjętym, obiegowym znaczeniu, a nie są definiowane naukowo. Psychika mężczyzny jest stabilna, na co wpływ ma "biologia" powodująca zachowanie stałego (w funkcji czasu) stężenia hormonów we krwi. Powszechnie wiadomo, że na psychikę człowieka właśnie hormony mają ogromny wpływ. Psychika kobiety jest niestabilna, chwiejna, ponieważ tu różne stężenie hormonów jest naturalnym wynikiem biologicznego rytmu płodności. I chociaż różne stany psychiczne kobiety (a tym samym jej zachowanie) są w pewnym sensie usprawiedliwione, to kobieta świadoma wpływu hormonów w określonej fazie cyklu miesiączkowego, powinna wykazać się czujnością i nie poddawać się wpływom tejże "biologii". Każda kobieta wie, w jakiej fazie cyklu jest najbardziej pobudliwa i podatna na "wyprowadzenie z równowagi" przez nawet błahe sprawy. Mając świadomość tego, właśnie w takich dniach winna swoje emocje trzymać bardziej na wodzy. Natomiast mąż znający powody zmiennych (często złych) nastrojów żony powinien wykazać się w tym czasie większą tolerancją i zrozumieniem. Mężczyznę charakteryzuje jasne, logiczne rozumowanie, logiczna ocena sytuacji, decyzje poparte argumentacją. Te cechy, a szczególnie mocne osadzenie w realiach, stanowią trzon psychiki męskiej. Uczuciowość czy wrażliwość też znajduje miejsce w psychice mężczyzny, ale ich znaczenie jest znikome, a przez niektórych nawet ukrywane jako "nie pasujące do mężczyzny". Psychika kobiety jest silnie związana ze światem uczuć, emocji, intuicji i wrażeń. Dominującym elementem psychiki kobiety jest uczuciowość. Ona to "nakazuje" kobiecie podejmować takie, a nie inne decyzje bez przeprowadzania logicznej analizy (przecież często niemożliwej). Decyzje podejmowane przez kobiety często spontanicznie, pod wpływem uczuciowości, mimo że pozbawione logicznej argumentacji, są najczęściej trafne co wyraźnie widać w kontaktach matek z dziećmi. Typowym przykładem jest mówienie do maleńkiego dziecka, czego z zasady ojciec nie podejmuje, bo "po co, skoro nie rozumie". Natomiast matki mówią właśnie do tych malutkich dzieci (dawniej jeszcze śpiewały kołysanki), nawiązując kontakt głosowy wbrew logicznej argumentacji. A doświadczenia i badania dowodzą, że właśnie głos matki daje dziecku - nie rozumiejącemu przecież znaczenia słów - poczucie bliskości, ciepła, bezpieczeństwa tak bardzo potrzebnego dla prawidłowego rozwoju od pierwszych chwil życia. Takie przykłady można by mnożyć, ale nie jest to konieczne. Ważne, aby mężowie byli świadomi, że podejmowane przez żony decyzje zwykle nie są poprzedzone analizą logiczną i nie ma potrzeby wymagać argumentacji. Decyzje podejmowane pod wpływem uczuciowości są często trafniejsze od logicznej oceny, tym bardziej że niemożliwe jest ujęcie w ramy logicznej argumentacji wszystkich działań psychicznych. Natomiast wszelkie ważniejsze decyzje powinny być podejmowane wspólnie, wówczas nie zabraknie ani elementu spontaniczno-uczuciowego, ani logiczno-rozumowego. Uczuciowość dominująca w psychice kobiety zakłada w niej bogate "życie wewnętrzne" (w sensie psychicznym), większą wrażliwość na sztukę, kolorystykę, obrazy, kwiaty, piękno. Panowie powinni pamiętać, że kwiaty dla kobiety mają inny, wymowniejszy; głębszy wymiar i znaczenie niż dla nich. Zatem warto czasem - także bez okazji - wręczyć żonie kwiaty. Charakterystyczną cechą psychiki kobiecej jest dar wyczuwania nastrojów u drugiej osoby, co pomaga w podjęciu decyzji, np. czy sprawę omawiać natychmiast, czy pozostawić jej rozwiązanie na czas późniejszy. Wydaje się, że nastrój panujący w małżeństwie w znacznej mierze zależy od reakcji kobiety. Mężczyzna - jak już wspomniano wcześniej - ma psychikę nieskomplikowaną. Reaguje na zasadzie prostej: akcja - reakcja. Agresja czy napastliwość ze strony żony powoduje podobną reakcję męża. Wyczucie właściwego momentu, w którym należy daną sprawę omówić czy wyjaśnić jest cechą niezwykle cenną i pomocną dla osiągnięcia oczekiwanego celu. Kobieca intuicja poparta rozwagą jest tu niezastąpiona. Bardzo ważny jest również sposób prowadzenia rozmowy, a szczególnie zwracanie uwagi na pewne błędy czy uchybienia drugiej osoby. Trzeba pamiętać, że człowiek atakowany będzie się zawsze bronił, bez względu na racjonalność swoich argumentów. Prowadzenie rozmowy w stylu: "bo ty" z góry skazane jest na niepowodzenie, ponieważ jest to atak, a nie rozmowa, atak który uruchamia postawę obronną. Mówiąc o sobie np. "jest mi przykro z powodu....." (i tu wskazać powód, którym może być np. zachowanie współmałżonka) nikogo się nie oskarża, mówi się o sobie, o swoich nastrojach, a osiąga się zdecydowanie lepszy efekt. Problem dialogu w małżeństwie jest tematem bardzo istotnym, wymagającym szerszego omówienia, stąd też do tego zagadnienia wrócimy w jednym z następnych numerów "Katechety". Kobieta dostrzega więcej szczegółów, ale grozi jej rozproszenie w drobiazgach, ma trudności z uporządkowaniem i opanowaniem tego, co chce powiedzieć, przekazać, napisać. Trudność sprawia kobiecie ogarnięcie jakiegoś większego obszaru zagadnień (np. duży zakład, wielka budowa), natomiast w zajęciach gdzie potrzebna jest cierpliwość, dokładność i precyzja jest niezastąpiona. Mężczyznę charakteryzuje natomiast rozumowanie stopniowe, pozbawione skrótów myślowych a praca umysłowa wymaga skupienia. Mężczyźni przejawiają skłonność do myślenia abstrakcyjnego i częstego teoretyzowania. Potrafią emocjonować się teoriami ogólnymi bez wyraźnej, określonej w danej chwili przydatności (chyba dlatego tylu wynalazców to mężczyźni). Potrafią całkowicie oddać się jakiejś sprawie, teorii, ideologii. Chcą zmieniać świat. Trafny jest aforyzm: "Sercem mężczyzny są sprawy świata, a światem kobiety są sprawy jej serca". Istotnie "sprawy serca" są dla kobiety najważniejsze. To właśnie kobieta - "łatwiej" niż mężczyzna - potrafi porzucić swój dom rodzinny, dotychczasowe życie i podążyć za głosem serca. To kobieta zostaje częściej i bardziej zraniona uczuciowo. To kobieta bardziej niż mężczyzna odczuwa ból rozstania czy porzucenia. Kobieta nie chce zmieniać świata. Jej zainteresowania są bardziej "skromne". Lubi tematykę dotyczącą ludzi, ludzkich spraw, ich niepokojów i radości; niekiedy przejawia nadmierną ciekawość cudzych spraw i chęć podzielenia się nimi. Psychika kobiety powoduje, że trudniej jej być dyskretną, źle znosi samotność, ciągle odczuwa potrzebę okazywania uczuć i doznawania dowodów sympatii, zapewnień o miłości, czuje też potrzebę komunikowania o swoich przeżyciach (co jest wyraźnie zauważalne już u młodych dziewczyn). Mężczyzna jest bardziej powściągliwy w okazywaniu uczuć. Nie lubi się z nimi obnosić a nawet ich ujawniać. Unika wszystkiego co mogłoby świadczyć o jego uczuciowości. Panuje powszechnie błędne przekonanie, że uczuciowość i jej okazywanie jest "niemęskie", że mężczyźnie "nie wypada" być uczuciowym czy okazywać uczucie. Jest to podejście pozbawione sensu i realności, tworzące "wzór" mężczyzny "twardziela", bez wrażliwości, własnych przeżyć czy uczuciowości. Taki kaleki wzór lansują (także "upośledzone") media. Bo czy mężczyzna nie ma prawa mówić o tym, co mu leży na sercu, ma to tłumić i udawać, że go nie obchodzi? Bezsens. To, że mężczyzna jest mocno osadzony w realiach nie pozbawia go całkowicie uczuciowości, wrażliwości, delikatności i czułości, chociaż czasem trudno to z niego wydobyć. Różnice w działaniu Różnice występujące między mężczyzną i kobietą w działaniu są równie ważne - jeżeli nie ważniejsze - jak różnice w "modelu psychicznym", ponieważ w tym "działaniu" małżonkowie się codziennie spotykają. Działania mężczyzny dyktowane są przez rozum. Nawet wola jest pod panowaniem rozumu. W działaniu mężczyzny najwyraźniej widać dominującą rolę realizmu, logiki, rozumu. Mężczyzna działa na zasadzie: plan - logiczna koordynacja wysiłku - szukanie najbardziej skutecznych metod działania - po drodze likwidacja występujących trudności - osiągnięcie celu. Działania kobiety dyktuje uczuciowość, to ona jest dominującym elementem psychiki. Uczuciowość stwarza pewną "swobodę" psychiki, czyli psychikę trudniejszą do opanowania czy pokierowania. Kobieta zazwyczaj łatwo ulega nastrojom, charakteryzuje się mniejszą stałością postanowień i mniejszym zdecydowaniem. Cechy te są w życiu małżeńskim dostrzegane przez męża, ale najczęściej nie zrozumiane, dlatego mogą prowadzić do nieporozumień. Dla przykładu, jeżeli żona dokona jakiegoś postanowienia (np. codzienna gimnastyka) i zwierzy się z tego mężowi, to bez względu na wagę tego postanowienia, on - jeżeli decyzję zaakceptuje - będzie pilnował realizacji. W momencie kiedy jej to postanowienie minie i potraktuje to normalnie czyli zrezygnuje, mąż nie potrafi tego zrozumieć, bo "gdybym ja sobie coś postanowił, to...". No właśnie, gdyby on sobie coś postanowił, to "punktem honoru", "ambicją" byłoby dotrzymanie tego postanowienia, nawet dużym kosztem, nieadekwatnym do wagi postanowienia. Inna sprawa, że "rozumowe" działanie mężczyzny skutecznie chroni przed spontanicznym podejmowaniem mało istotnych i trudnych do dłuższej realizacji postanowień. Druga cecha - brak zdecydowania u żon jest często dostrzegana przez mężów przy okazji towarzyszenia im w zakupie "czegoś", co sobie wymyśliły czy wymarzyły ("...bo wiesz, to jest teraz takie modne..."). A to "coś" - jak wykazuje doświadczenie - wcale nie tak łatwo dostać. Kiedy w końcu udaje się trafić na ów przedmiot poszukiwań, często z ust żony padają słowa: "Nie wiem czy mam to kupić?" Takie postawienie sprawy budzi uzasadnione zdziwienie męża, tym bardziej, że on się na tym nie zna, o czym żona doskonale wie. Mąż - przewidując możliwość dalszych poszukiwań, najczęściej zachęca żonę do dokonania zakupu i zakończenia wędrówek po sklepach. Powyższy obraz jest charakterystyczny, chociaż mogą się też zdarzyć sytuacje inne. Są panie zdecydowane, nie oczekujące zdania męża, są panowie lubiący w celu dokonania zakupów przemierzać miasto, ale to jest mniejszość, a zgodnie z przyjętą na wstępie zasadą omawiamy cechy właściwe dla zdecydowanej większości. Z przedstawionej scenki wyłania się najważniejsze zadanie męża w małżeństwie. Mąż powinien być dla żony wsparciem. Chwiejna, niestabilna psychika kobieca, tak podatna na nastroje musi mieć silne oparcie, zbudowane na realnych przesłankach, spokoju i opanowaniu. Tym oparciem winien być mąż. Kobieta, która nie ma w mężu wsparcia, nie będzie w małżeństwie szczęśliwa. Mężczyzna potrafi angażować się w pracę dotyczącą problemów ogólnych, nie osobistych. Natomiast kobieta chętniej podejmuje prace dla konkretnego adresata. Znane są przypadki heroicznych działań kobiet opiekujących się nieuleczalnie chorymi, upośledzonymi, umierającymi. Ale i w życiu codziennym osobistym, niekiedy zawodowym, a szczególnie rodzinnym troska o innych jest bardzo wyraźna. Konkretny człowiek potrzebujący pomocy jest dla kobiety wystarczającą motywacją i wyzwaniem. Różnice między kobietą i mężczyzną w podejmowanych pracach trafnie przedstawia aforyzm: "Mężczyzna chce być w życiu kimś, kobieta - kimś dla kogoś". Mężczyzna źle znosi zajęcia o małej (jego zdaniem) przydatności, nie wymagające wysiłku umysłowego czy fizycznego. Do takich zajęć można zaliczyć prace związane z prowadzeniem domu i stąd zapewne niechęć większości panów do ich podejmowania. Kobieta nie lubi cięższych i długotrwałych prac. Woli zajęcia lżejsze i bardziej urozmaicone, woli kilka prac mniejszych i lżejszych, niż jedną długą i intensywną. Mężczyzna działa w skupieniu, wyłącza się na bodźce uboczne, zewnętrzne. Żona musi być świadoma, że ewentualne uwagi przekazywane mężowi w momencie, gdy jest czymś intensywnie zajęty, zaabsorbowany nie są przez niego absolutnie rejestrowane (mimo przytakiwania), czyli inaczej mówiąc "nie docierają". Kobietę natomiast cechuje duża podzielność uwagi, umożliwiająca wykonywanie i kontrolowanie kilku czynności jednocześnie. Jest to cecha ułatwiająca kobiecie sprawne wykonywanie wielu zadań, jakie składają się na tzw. prowadzenie domu. Mężczyzna przed rozpoczęciem jakiejś pracy (np. remontu w domu) musi ją "przemyśleć". Dotyczy to materiałów, narzędzi, technologii wykonania i efektów pracy. Kobieta - żona nieświadoma takiego podejścia męża do konkretnego zajęcia często traktuje owo "przygotowanie" jako ociąganie się z podjęciem tej pracy, co ją irytuje. Ona łatwo rozpoczyna pracę, bez analiz, reaguje spontaniczni. Natomiast mężczyzna ma trudności w szybkim przerzucaniu się od zajęcia do zajęcia. Mężczyzna intensywnie działa i intensywnie wypoczywa. Cechą charakterystyczną większości mężczyzn jest duże zaangażowanie emocjonalne w pracę zawodową, powodujące znaczne zmęczenie. Natomiast większość kobiet traktuje pracę zawodową "normalnie" jako jeszcze jedno, kolejne zadanie do wykonania. Mężczyzna szybko wypoczywa - niekiedy 15-20 minut snu niweluje zmęczenie i pozwala odzyskać dobrą formę fizyczną i psychiczną. Natomiast kobieta odpoczywa krótko i "powierzchownie"; trudno jest jej odpocząć jeżeli w zasięgu wzroku jest coś do zrobienia (a w domu najczęściej jest), do odpoczynku musi mieć czas i warunki. Krótki sen (w ciągu dnia) bardziej "rozbija" kobietę niż pozwala odpocząć. Kobieta źle znosi dłuższą bezczynność i bardzo źle - znacznie gorzej niż mężczyzna - samotność. Na marginesie rozważań o różnicach w psychice i działaniu między mężczyzną i kobietą, pojawiło się pytanie, czy większa i powszechniejsza (w porównaniu z mężczyzną) religijność kobiet jest następstwem ich cech wewnętrznych, psychicznych czy też realiów życia. Pozornie wydaje się, że uczuciowość i wrażliwość w sposób oczywisty predysponują i popychają kobiety w kierunku pobożności, religijności, powierzenia się Bogu. Z pewnością ma to znaczenie, ale głębsza analiza zagadnienia każe szukać podstawowych motywacji w charakterze i sposobie codziennego życia kobiety. Życie kobiety w większości składa się z prostych, ale ciągłych i koniecznych zajęć. Nie ma ona ambicji "zmieniania świata" jak to ma miejsce u mężczyzn, a z pokornym realizmem przyjmuje przypisane jej zadania. W hierarchii spraw, najważniejsze miejsce ma miłość i potrzeby najbliższych. Kobieta skrępowana realiami życia dostrzega i doświadcza ograniczoności i niewystarczalności. Ta niewystarczalność dotyczy także spraw dla niej najważniejszych. Na początku życia małżeńskiego wydawało się, że miłość wszystko załatwi i za wszystko wystarczy. Z biegiem czasu życie weryfikuje taką nadzieję. Ponadto nieporozumienia i niezrozumienie będące, m. in. wynikiem różnic między mężczyzną i kobietą przekonują ją, że nawet człowiekowi najlepszemu, ukochanemu, wybranemu nie zawsze można powierzyć wszystko. Dlatego zaangażowanie kobiety w życie wewnętrzne, religijność, "szukanie" Boga pojawia się w momencie uświadomienia sobie, że realny kształt miłości ludzkiej mimo wszystko jest ograniczony i niewystarczalny. Wtedy pojawia się ogromna potrzeba bezgranicznego zaufania, oddania i zawierzenia wszystkiego Bogu. a także ciągłego czerpania pomocy ze wzorca miłości: miłości Boga ku ludziom. Różnice w przeżywaniu swojej wartości Każdy człowiek inaczej przeżywa swoją wartość. Przeżywanie poczucia własnej wartości jest zwróceniem uwagi na te cechy, z którymi to poczucie jest najbardziej uczuciowo sprzężone. Poczucie własnej wartości jest trwałym przeżyciem w dorosłym życiu człowieka, jest źródłem podstawowego nastroju i tzw. dobrego samopoczucia psychicznego. Od niego też zależą zainteresowania i - co najważniejsze - stosunek do innych ludzi: otwarty, szczery, skierowany ku innym lub zamknięty, izolujący się. Inaczej przeżywa swoją wartość kobieta, a inaczej mężczyzna. Kobieta najczęściej przeżywa swoją wartość w kategoriach estetycznych: dobra i piękna. Kobieta młoda pragnie być przede wszystkim piękna. Jeśli posiada świadomość wyraźnej urody, skłonna jest widzieć w niej główną swoją wartość. Wkłada ona znaczny wysiłek w zaakcentowanie walorów, które posiada i chętnie przyjmuje komplementy odnoszące się do nich. Wiele kobiet (oprócz dbałości o wygląd) za swoje istotne wartości uważa: "rozdawanie dobra" wokół siebie, starania o estetykę otoczenia, wystrój mieszkania, warunki do odpoczynku itp. Kobiety przeżywają swoją wartość również w kategoriach moralnych, zwracają większą uwagę na elementy etyczne i estetyczne, szczególnie w dziedzinie obyczajowości. Zdziwienie mężów (a czasami podejrzliwość) budzi zakres i skala starań żon o wygląd czy ubiór. Wystarczy wymienić podejście do wymogów mody, częste wizyty u fryzjera, codzienny staranny makijaż, częste zmiany garderoby itd. Zdziwienie mężów jest spowodowane tym, że dla większości z nich te sprawy nie są aż tak ważne. Charakterystyczne dla kobiety pragnienie częstych zmian części garderoby pociąga za sobą konieczność dokonywania zakupów z większą częstotliwością, a tym samym przeznaczania większej sumy na ubiór - co z oczywistych powodów irytuje męża. Ta sprawa powodująca wiele nieporozumień w małżeństwie musi być rozwiązana kompromisowo. Kobieta, mając świadomość niemodnego czy niestosownego ubioru, będzie czuła się nieszczęśliwa. Żaden mąż nie chciałby tego. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że istnieje wiele innych potrzeb, ważniejszych niż ciągłe zakupy nowych "ciuszków", które i tak są tylko dodatkiem do tego co najcenniejsze - osoby. Nadmierne zainteresowanie własnym ubiorem czy wyglądem nie tylko nie podnosi wartości kobiety, a niekiedy wręcz odwrotnie - świadczy o próżności. Chęć i pragnienie częstych zmian przejawia kobieta nie tylko w odniesieniu do elementów garderoby, ale także np. wystroju mieszkania, niekiedy z przemeblowaniem włącznie. Na takie propozycje żony, mąż musi być zawsze przygotowany; pozwoli mu to uniknąć zbyt dużego stresu, gdy taka sytuacja zaistnieje. Mężczyzna przeżywa swoją wartość w kategoriach siły intelektualnej, umiejętności, ale także sprawności fizycznej, kompetencji zawodowych, pozycji materialnej czy społecznej. Na tych płaszczyznach realizuje się i tu oczekuje uznania. Uroda nie ma dla mężczyzny większego znaczenia, o ile nie przeszkadza w realizacji powyższych celów. Współczesny człowiek otoczony mnóstwem urządzeń jest narażony na konieczność dokonywania napraw, usuwania awarii czy przeprowadzania niewielkich remontów. Dla wielu mężów (w początkowym okresie małżeństwa), wystąpienie takiej konieczności jest często zaskoczeniem i szczególnym wyzwaniem, jako że przyjęło się uważać, iż to jest jego zadanie. Zaskoczenie wynika najczęściej z faktu, że sprawy najróżniejszych potrzeb związanych z utrzymaniem rodzinnego domu były w zasadzie zadaniem rodziców, a zatem znajdowały się jakoby poza zasięgiem zainteresowania nawet dorosłych dzieci. Teraz sytuacja jest inna. Dla mężczyzny podejmowanie pracy, do której nie ma przygotowania, na której się nie zna jest poważnym stresem obciążonym dodatkowo brakiem pewności, czy działanie to zakończy się powodzeniem. Jeżeli mimo wysiłków nie osiągnie się oczekiwanego skutku, mężczyzna zazwyczaj przeżywa to (zupełnie bezzasadnie) jako osobistą, poważną porażkę. W takich sytuacjach ewentualne - nawet żartobliwe - komentarze żony o braku umiejętności czy znajomości rzeczy są niedopuszczalne, bo bolesne dla męża, a ponadto mogą spowodować, że on nigdy nie podejmie żadnych działań, jeżeli nie będzie miał pewności co do pozytywnego efektu. Inaczej mówiąc, będzie robił tylko to, na czym się zna, co wie, że zrobi dobrze. Ucieczka od innych zajęć będzie spowodowana strachem przed ironiczną oceną jego umiejętności przez żonę. Żona powinna raczej zachęcać męża do podejmowania prób i zadań zupełnie nowych, nieznanych, jednocześnie bagatelizując i usprawiedliwiając ewentualne niepowodzenia. Natomiast zawsze trzeba doceniać dobre chęci i wysiłki oraz koniecznie pochwalić i wyrazić uznanie, jeśli są ku temu powody. Obydwoje, zarówno kobieta, jak i mężczyzna oczekują uznania. Każdy pragnie uznania właśnie tych cech, z którymi najbardziej jest związane poczucie własnej wartości. Kobieta pragnie, aby jej starania zarówno o wygląd, jak i o estetykę mieszkania, posiłków itd. były zauważane i doceniane szczególnie przez świat mężczyzn. Wkłada wiele wysiłku w ukazanie i podkreślenie tego, co jest dla niej wartościowe, co stanowi o jej poczuciu własnej wartości. Kobieta oczekuje akceptacji i uznania szczególnie ze strony najbliższych. I tu uwidacznia się ogromna rola i pole działania dla męża. Można śmiało powiedzieć, że "obowiązkiem" męża jest dostrzeganie podejmowanych starań żony i wyrażenie podziwu, uznania. Właśnie wyrażenie tego w sposób jasny i prosty jest tak bardzo istotne dla kobiety. Niedopuszczalną sprawą jest dokonywanie przez męża niekorzystnych porównań. Mężczyzna natomiast oczekuje uznania jego umiejętności organizacyjnych, starań o zabezpieczenie materialne rodziny, osiągniętej pozycji społecznej czy sukcesów zawodowych. Domaga się wiary w jego możliwości. Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, ile energii i chęci do działania wyzwala w mężu nawet "skromna" pochwała żony. Jeżeli jakieś wykonane zadanie znajdzie uznanie w oczach żony i da ona temu wyraz, to starania jego, aby zrobić więcej i lepiej, potrafią ją zadziwić. Pochwałę żony dla działań męża można przyrównać do szybkiego naładowania "akumulatorka", który wystarcza na długo. opr. mg/ab Zgodnie ze swoją misją, Redakcja dokłada wszelkich starań, aby dostarczać rzetelne treści medyczne poparte najnowszą wiedzą naukową. Dodatkowe oznaczenie "Sprawdzona treść" wskazuje, że dany artykuł został zweryfikowany przez lekarza lub bezpośrednio przez niego napisany. Taka dwustopniowa weryfikacja: dziennikarz medyczny i lekarz pozwala nam na dostarczanie treści najwyższej jakości oraz zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Nasze zaangażowanie w tym zakresie zostało docenione przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia, które nadało Redakcji honorowy tytuł Wielkiego Edukatora. Sprawdzona treść data publikacji: 11:00, data aktualizacji: 17:12 Konsultacja merytoryczna: Lek. Beata Wańczyk-Dręczewska ten tekst przeczytasz w 2 minuty Mężczyźni samotni oraz nieszczęśliwi w małżeństwie są w starszym wieku bardziej narażeni na fatalne w skutkach udary mózgu niż panowie trwających w udanym związku - wynika z izraelskich badań, o których informuje serwis EurekAlert. Shutterstock Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie doszli do takich wniosków po przeanalizowaniu danych zebranych wśród ponad 10 tys. urzędników państwowych i pracowników komunalnych płci męskiej, o średniej wieku 49 lat, którzy w 1963 r. brali udział izraelskim badaniu dotyczącym niedokrwiennej choroby serca. Dane na temat losów pacjentów zbierano do 1997 r. Okazało się, że w ciągu kolejnych 34 lat mężczyźni samotni na początku badań byli o 64 proc. bardziej narażeni na zgon z powodu udaru mózgu niż mężczyźni żonaci. Podobne ryzyko zgonu z powodu udaru stwierdzono wśród żonatych panów, którzy nie byli zadowoleni ze swojego małżeństwa i ocenili je jako nieudane. Było ono o 64 proc. wyższe niż w przypadku panów szczęśliwych w małżeństwie. Jest to ryzyko porównywalne z tym, w obliczu którego stoją mężczyźni chorzy na cukrzycę - komentuje autor pracy dr Uri Goldbourt i zaznacza, że nie spodziewał się, iż nieszczęśliwe małżeństwo będzie mieć aż tak istotny wpływ na zdrowie. W analizie uwzględniono takie czynniki, jak wiek pacjenta w momencie zgonu, status społeczno-ekonomiczny, otyłość, ciśnienie krwi, palenie oraz wielkość rodziny każdego mężczyzny, a także występowanie takich schorzeń, jak cukrzyca i choroba serca. Badania miały jednak pewne ograniczenia - np. brak danych na temat proporcji między udarami niezakończonymi zgonem, a udarami fatalnymi w skutkach. Nie wiadomo też, jakim terapiom poddawani byli pacjenci w ciągu 5 lat od zakończenia pierwszej fazy badań. Dlatego niezbędne są dalsze prace nad tym zagadnieniem, które powinny objąć również kobiety, uważają autorzy. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na międzynarodowej konferencji American Stroke Association (Amerykańskiego Stowarzyszenia ds. Udaru Mózgu). (PAP) zdrowie samotnosc burzliwe związki kryzys w małżeństwie zdrowie psychiczne "Samotność u kresu - wyzwania opieki wpierającej w czasie pandemii" - VI edycja Konferencji "Opieka paliatywna i hospicyjna - medycyna, humanizm, wolontariat" 26 października 2021 roku o godzinie rozpocznie się VI edycja konferencji naukowej Opieka paliatywna i hospicyjna – medycyna, humanizm, wolontariat, w tym... Materiały prasowe Ponure zdjęcie, które pokazuje samotność ciężko chorych pacjentów z COVID-19 Pacjenci, którzy ciężko przechodzą COVID-19 przebywają w izolacji, a jednymi, którzy ich odwiedzają są lekarze i pielęgniarki. Część tych pacjentów umiera w... Magda Ważna Jerzy Stuhr w Onet Rano: szpitalna samotność jest straszliwa "Szpitalna samotność jest straszliwa i potwornie paraliżująca chorego" - mówił w Onet Rano, gość programu Jerzy Stuhr. "Kiedy przychodzę do Unicornu... Monika Mikołajska Kiedy "dotyk przez szybę" musi wystarczyć. Odchodzenie w samotności w dobie pandemii "Jednym z bardziej poruszających momentów pobytu naszych pacjentów jest pożegnanie z najbliższymi. Kiedy widzimy, że stan pacjenta się pogarsza, zapraszamy... "Najgorsza jest samotność umierania. Odchodzący COVID-owcy mają przy sobie tylko postać w stroju Marsjanina. Nawet nie wiedzą, czy to kobieta, czy mężczyzna". - Nie czułeś się jak intruz? – Taką mamy pracę, pies biega za kością, piekarz piecze chleb, ratownik ratuje życie, polityk składa obietnice, a my reporterzy -... Zuzanna Opolska „Przez podobne szablony myślowe polscy mężczyźni cierpią w samotności i nie szukają profesjonalnej pomocy” - wywiad z Marleną Stradomską, psychologiem • Rodzaj męski - Krzywdzący stereotyp macho nadal pokutuje. To mężczyzna jest głową i podporą rodziny. To na niego zawsze można liczyć. Przez podobne szablony myślowe polscy... Samotność w związku - na czym polega, dlaczego się pojawia i jak jej zapobiegać Samotność w związku to stan, w którym dwie osoby są teoretycznie razem, a jednak mają poczucie osamotnienia i życia osobno. Może to być wynikiem ich specyficznych... "Żyję, ale co to za życie?". Po przeszczepie twarzy, pana Grzegorza spotkało wiele cierpień Pan Grzegorz Galasiński to pierwszy Polak, który pięć lat temu przeszedł przeszczep twarzy. Mówiono o nim jako o sukcesie medycyny. Stał się, mimowolnie,... Oto skutki uboczne samotności Bezsenne noce mogą częściej zdarzać się osobom odczuwającym samotność - informują naukowcy na łamach pisma Sleep. Według nich, problemy ze snem stanowią jeden z... Kłótnie są potrzebne, ale takie, w których wyrażamy naszą złość i gniew Kłótnie nie zawsze są złe. Często oznaczają, że nam zależy, że próbujemy załatwić coś istotnego. Ale kłócić się trzeba umieć – w przeciwnym razie stają się... PAP Dzisiaj brak wiary w małżeństwo to norma, do starej jak świat instytucji podchodzimy z rezerwą. Mamy dowód: rosnącą falę rozwodów. Już co trzecie małżeństwo rozpada się. Czy to jednak problem typowy dla naszych czasów? Na pewno nie. Już Antoni Czechow napisał:”Jeśli się boisz samotności – nie żeń się.” Bo wbrew pozorom samotność jest wpisana w człowieczeństwo. Małżeństwo nie zawsze to zmienia. Przeciwnie często stały związek jest powodem największego życiowego rozczarowania. Kiedyś kobiety trwały i milczały, dzisiaj kończą to, co im nie służy. Zazwyczaj po wielu latach cierpień. Bo w małżeństwie umiera się powoli…Jako żona, kobieta, kochanka i partnerka. Umiera się, by potem odrodzić się jak feniks z popiołów, sklejając poczucie wartości i zbierając okruchy wiary, że jeszcze może być dobrze….i jeszcze wszystko może się zdarzyć. Pan od wszystkiego Małżeństwo jak z bajki nie istnieje. Problem w tym, że wielu z nas ma takie wyobrażenie. Ewentualnie bazuje na pięknych wizjach z książek-romansów, na słodkich historiach z komedii romantycznych. I choć niejednokrotnie są dni, które są pod każdym względem fantastyczne, to związek nie tylko na nich się opiera. Każda relacja doprawiona jest także smutkiem, złością, goryczą, rozczarowaniem. Jeśli uczucia te to tylko szczypta, to teoretycznie nie dzieje się nic złego, problem w tym, gdy dramatycznie zmieniają smak potrawy. Wielokrotnie przyczyną problemów są…oczekiwania. Że on zaspokoi wszystkie potrzeby. Stanie się panem od wszystkiego. Będzie doskonałym kochankiem, przyjacielem, pracownikiem, gospodarzem domu. Każda z nas chciałaby faceta perfekcyjnego, problem w tym, że gdy takiego dostajemy, często okazuje się, że jest on „nijaki”, za „mało męski”, nieprawdziwy… Istnieje przekonanie, że mężczyzna żeniąc się, wierzy, że ona się nie zmieni. Kobieta natomiast jest przekonana, że pod jej wpływem Mężczyzna po ślubie zmieni się na lepsze. Gdy jakimś cudem mężczyzna w pełni podda się kobiecie, efekt tych zabiegów często bywa opłakany, bo mężczyzna, który poszedł zbyt daleko na ustępstwa, traci zbyt dużo w jej oczach. Stąd także w tym przypadku najtrudniej o złoty środek – czyli pozwolenie, by się dotrzeć, ale w tym docieraniu się nie zatracić. I co tu zrobić, by na starcie się nie spalić? Odpuścić i zrozumieć, że jeden mężczyzna nie musi sprostać wszystkim naszym oczekiwaniom. Nie musi być idealny, wystarczy, że będzie dostatecznie dobry. Mamy koleżanki, rodzinę, przyjaciół, od których możemy dostać to, czego nie otrzymamy od partnera. Zobojętnienie Czasami problemem są zbyt wysokie oczekiwania. Innym razem agresja, która pojawia się w związku. Przemoc to nie taka rzadka sytuacja. W jednym i drugim przypadku pojawia się zobojętnienie. Jedak nie od razu. Dzień po dniu. Najpierw przestajemy się namiętnie całować. Pocałunki są tylko przed seksem. Na co dzień tylko cmok, którym równie dobrze można by było obdarzyć koleżankę. Coraz krócej się przytulamy, bo szkoda czasu. Rozmawiamy tylko o tym, co trzeba. Takie komunikaty – zrobiłeś, odwiozłeś, kupiłeś, podgrzałeś? Może pojawia się przemoc. Pogarda. Dzień po dniu przekraczana jest kolejna granica. Gdyby stało się to od razu, byłby sprzeciw. Jednak posuwamy się powoli, zmiany następują systematycznie, o centymetr. Dlatego następnego dnia nie zauważamy tego, co się stało. Już nie wiemy, czy nie było tak zawsze…. Tak tkwimy w patowej sytuacji miesiącami, latami, aż po czasie może przyjdzie otrzeźwienie i ze zdumieniem dostrzegamy, że coś jest nie tak. Pytamy, jak do tego doszło. Co się z nami stało, kim jest ta osoba obok? Przecież ja się nie zakochałam w tym człowieku. To ktoś obcy. Nie chciało się wam walczyć Bardzo łatwo oceniamy. Krytykujemy, mówimy tonem znawcy, że dzisiaj rozstajemy się zbyt lekko, bez refleksji. Że łatwiej się wyrzuca niż naprawia. Tymczasem rozstanie to proces. Oddalanie się od siebie to czas. Stawanie się sobie obcymi nie dzieje się od razu. To trwa. Jednak wszystko zazwyczaj ma łagodne początki. Daje delikatne sygnały, które…bagatelizujemy. Nie doceniamy ich wagi. Przez długi czas śpimy, a gdy się budzimy, trudno się pozbierać. Bo niewiele rozumiemy z tego, co się stało… Na szczęście nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa.

samotność mężczyzny w małżeństwie